Czym jest Detailing

Słyniemy z tego, że kochamy swoje auta niezależnie od wieku, przebiegu czy ilości koni pod maską. Dawniej, w każdy weekend można było zaobserwować właścicieli pojazdów, którzy zawzięcie pucowali swoje motoryzacyjne skarby. Obecnie wiaderko z wodą, gąbkę i zestaw kosmetyków zastąpiły profesjonalne myjnie. Czasami to jednak nie wystarczy, wtedy do gry wkracza auto detailing.

Fragment rozmowy z Krzysztofem Kalinowskim, właścicielem salonu ,,Just Good Detailing”

Czy Pana zdaniem Polacy dbają o swoje samochody?

Krzysztof Kalinowski: Jak najbardziej tak! Dla wielu osób posiadanie auta w dobrym stanie wizualnym, podobnie jak sama jazda, daje dużo przyjemności. Jest to też powód do dumy. Z roku na rok rośnie również świadomość, że dbanie o auto może się ,,opłacać. Dbają więc prawie wszyscy: automaniacy i kolekcjonerzy, przeciętni kowalscy, ale tez osoby o wysokim statusie majątkowym. To wszystko bezpośrednio wiąże się z prestiżem.

W ostatnim czasie powstało sporo przydomowych zakładów oferujących zabiegi kosmetyczno – konserwacyjne aut, często mylone z detailingiem. Czym naprawdę jest auto detailing?

Krzysztof Kalinowski: Jest to żmudny i wieloetapowy proces bardzo dokładnego czyszczenia, renowacji, wykończenia samochodu, zarówno z zewnątrz jak i od środka. To wszystko sprowadza się do uzyskania poziomu auta pokazowego lub możliwie najbardziej zbliżonego efektu. Do tego dochodzi zabezpieczenie wykonanej pracy przed zgubnym wpływem człowieka oraz czynników środowiskowych specjalnie dedykowaną chemią, taką jak woski i odżywki, oraz zabezpieczeniami semi permanetne typu kwarc ceramika.

Ile czasu zajmuje doprowadzenie auta, które posiada mikro zarysowania do perfekcyjnego stanu?

Krzysztof Kalinowski: Wszystko zależy od wielkości i marki auta(chodzi o twardość lakieru). Minimalnie zajmuje to 2 dni po 12 roboczogodzin, nie liczę tu kilkugodzinnego mycia z zewnątrz, czyszczenia i zabezpieczenia wnętrza oraz ochronę lakieru po wykonanym zabiegu korekty.

W jakim okresie ma Pan najwięcej pracy?

Krzysztof Kalinowski: Tak naprawdę dużo pracy mamy przez cały rok, choć najwięcej jest na wiosnę przed moto zlotami. Przykładowo wielu moich klientów stanowią członkowie BMW Klub Warszawa, którzy o tej porze roku organizują duże imprezy dla fanów marki. Właścicielom aut szczególnie zależy wtedy na wyglądzie swoich maszyn. Nie dość, że sami spędzają godziny na upiększaniu samochodów, to jeszcze dodatkowo oddają je w ręce profesjonalistów. Sporo pracy mamy oczywiście przed samą zimą, również gdy spadnie pierwszy śnieg. Wtedy wchodzą w grę sprawy konserwacyjne, zabezpieczające auto przed zgubnym wpływem czynników pogodowych.

img_6645

Na wiosnę wielu kierowców zbiera żniwo posypywania drogi solą w okresie zimowym. Czy niezabezpieczoną wcześniej karoserię auta można jeszcze uratować przed korozją? 

Krzysztof Kalinowski: Wszystko zależy od stanu auta, czy są już małe ogniska korozji czy nie. Można to porównać z ubytkiem w zębie. Gdy stosunkowo wcześniej nie zadbamy o zaleczenie małej dziurki, będziemy musieli przygotować się na długotrwałe i kosztowne leczenie, a nawet ekstrakcję. Z karoserią samochodu jest podobnie, gdy zapomnimy o profilaktyce, czyli o zakonserwowaniu auta przed zimą, a nie widać jeszcze korozji, to możemy jeszcze na wiosnę zadbać o swój samochód. Gdy zaś pojawią się pierwsze małe ogniska, w grę wchodzą drobne prace lakiernicze, które zapobiegną rozpowszechnianiu się rdzy na pozostałe elementy samochodu.

Auto detailing to przede wszystkim praca ludzkich rąk, przez to zabiegi te są tak doceniane przez właścicieli aut, rzutuje to też na cenę usługi. Jak wygląda koszt związany z myciem i korektą lakieru?

Krzysztof Kalinowski: Rzeczywiście, jest to ciężka praca fizyczna, ale dobra markowa chemia również bardzo pomaga. Moim zdaniem jest to stosunek 70/30, jeśli pyta pan o cenę to za małej/średniej wielkości auto waha się ona w granicach 1500 zł netto, oczywiście stawka jest uzależniona jest od stanu lakieru, potrzeb klienta i wybranego zabezpieczenia.

Czy przyjeżdżają do Pana również właściciele nowych samochodów, które dopiero co wyjechały z salonu?

Krzysztof Kalinowski: Zdecydowanie tak, często jesteśmy proszeni o odebranie auta z salonu z właścicielem i ewentualne poprawienie „fabryki”, celowo słowo fabryka jest w cudzysłowie, bo najwięcej szkody wyrządzają salony sprzedaży… Dosyć często także zabezpieczamy auta bezpośrednio w salonie tak, by właściciel wyjechał z niego samochodem naprawdę nowym, niemającym żadnych defektów wizualnych.

A co z autami zabytkowymi? Czy takie samochody wymagają większej ostrożności?

Krzysztof Kalinowski: Oczywiście, chociażby z racji wieku, ale przede wszystkim z możliwości nieodwracalnego zniszczenia elementów nie do odkupienia nawet na rynku wtórnym. Zawsze podchodzimy do takich zamówień z maksymalną dozą ostrożności. Mamy na względzie, że takie auta są dla właścicieli czymś więcej niż pojazdem, środkiem lokomocji. Często jest to kawałek historii, w który włożyli całe serce.

Jakie jest pierwsze wrażenie właścicieli aut, którzy widzą swoje samochody zaraz po wszystkich zabiegach?

Krzysztof Kalinowski: A to różnie (śmiech). Z reguły oczy robią się kwadratowe, szeroki uśmiech na twarzy, młodsi użytkownicy nie przebierają w słowach, epitetach, opisujących ich zachwyt. Mamy świadomość, że różnica przed i po jest kolosalna. Bardzo często klienci przyprowadzając swoje samochody spodziewają się, że odmłodzimy ich auta o 2-3 lata, dopiero gdy zobaczą efekt prawdziwego auto detailingu, stwierdzają ze zdumieniem, że mają znowu samochód prosto z salonu.

Źródło: strefynieruchomosci.blog.pl